Michał Indyk (1945 – 2015)

 

Był świetnym nauczycielem i wychowawcą, miał dar łatwego kontaktu z młodymi ludźmi i wspaniałe poczucie humoru. Ten humor przewija się w jego twórczości. Nie opuszczał go również w czasie długiej i ciężkiej choroby.

Pracował jako przewodnik w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, a także społecznie w Towarzystwie Opieki nad Oświęcimiem, Związku Osób Niepełnosprawnych i Niewidomych, Radzie Osiedlowej na Zasolu oraz RSTK. Był uzdolniony plastycznie – rzeźbił. Poezją zajął się dopiero na emeryturze zdobywając w konkursach literackich nagrody i wyróżnienia.

 

Walentynkowy list e-mail

 

Nie przysyłaj mi internetowych pozdrowień,

Nie pisz do mnie w systemie e-maila.

Choćbyś nawet słała listy co dzień –

Zamiast zbliżać – ta poczta nas oddala.

 

Taki list przypomina biurowy dokument,

A więc nie ma dla mnie wartości.

Nie przekona mnie też twój argument,

Że należy korzystać z nowości.

 

Brak jest w nim czegoś ważnego – duszy,

Ma litery, które stoją równo jak żołnierze.

Nawet wtedy, gdy pisząc się wzruszysz,

To i tak nie ma śladu na papierze.

 

Przedtem, gdy pisałaś list odręcznie,

Między wierszami mogłem czytać – to wiem.

Pamiętam, że na słowo „tęsknię”

Spadły twe łzy i rozmyły oba „ę”.

 

Innym razem pisząc „przecież cię kocham”,

Zadrżała ci ręka i stąd „em”,

Niepodobne było do „em” ani trochę.

Czy ta szczerość zawstydziła cię?

 

Zostawiałaś też czasami ślady szminki

Przyklejając na kopercie znaczek.

Kiedyś nawet, chyba na Walentynki,

Odbiłaś wokół tekstu z ust szlaczek.

 

Wraz z kopertą nadchodził tajemniczy

Zapach, więc wiedziałem również, czy wczoraj

Używałaś jeszcze perfum Niny Ricci,

Czy zdradziłaś ja dla Max Factora.

 

Tak więc nie pisz „elektronicznie” o miłości.

To jest, sama wiesz, zbyt osobisty temat.

Szklany ekran jest zimny, bez czułości

I najważniejsze: serca w nim nie ma.

 

 

Wyznania euromalkontenta

 

W zachwytach Unią, wśród radości,

Nie odbiegając od tematu,

Zgłaszam swe eurowątpliwości

I składam votum separatum.

 

Po pierwsze targa mną obawa,

Żeśmy są dla niej „bracia mniejsi”.

Choć mówi się o równych prawach,

Tu też są „równi i równiejsi”.

 

Przykład? Gdy nas poróżnił Irak,

Że nie byliśmy jak mąż jeden,

Paluszkiem groził wujcio Chirac,

Dąsał się także papcio Schroder.

 

Po drugie mam też inne zdanie –

Sądzę, że znajdę licznych fanów –

Chcę nadal kochać piękne panie,

A nie - choć można – także panów.

 

Czy nie skorzysta któraś żona

Z nadarzającej się okazji,

Młodszego wziąwszy euroklona –

Oryginał podda eutanazji?

 

Tu rozczaruję i tych z Kłaja,

A także innych. Daje głowę,

Że będą mieli eurojaja –

Ale nie tanie – kwadratowe!

 

Te oraz inne z mojej listy

Przykłady są z praw Unii wzięte.

Jestem więc europesymisty

Mieszanką z euromalkontentem.

 

Czyż mam unijne ściskać stopy,

Wyprawiać wystrzałowe rauty?

To nie ja wchodzę do Europy –

To ona do mnie wraca z Jałty.

 

 

Różaniec

 

Przesuwam paciorki różańca,

Gładzę drzewo różane

Modlitwę goni modlitwa,

Jak listy wysłane.

 

Listy słane do Nieba

Nadzieja – spośród rozpaczy

Chociaż do siebie podobne

To każdy brzmi inaczej.

 

Prośby, rozterki, troski

Jak gołębie z okienka

Lecą do Bożej Wioski

Adresat – Święta Panienka.

 

 

 

/f��!B/C